Aktualności

Finał Narodowego Czytania „Dziadów” Adama Mickiewicza

    Czy można urządzić „Dziady” tak, by Mickiewicz nie musiał po raz kolejny
wychodzić z podręcznika, a jednak pojawił się między nami? Właśnie od tego pytania
rozpoczął się finał Narodowego Czytania poświęcony czytaniu dramatu Adama Mickiewicza.
Było to spotkanie, które zamiast kolejnej szkolnej akademii zaproponowało wejście w
romantyczny świat obrzędu, tajemnicy, winy, cierpienia i wolności. Od pierwszego spojrzenia
było jasne, że nie będzie to zwyczajne spotkanie z lekturą. Scenografia nie stanowiła tła dla
wydarzenia, lecz sama stała się jego językiem. Czerń, blask świec, srebrzyste kandelabry,
stare naczynia, chleb, mleko, ziarno, owoce, księgi i ciężkie, ornamentalne tkaniny stworzyły
przestrzeń na pograniczu kaplicy, dawnego dworu i romantycznej sceny. Wszystko zdawało
się mieć swoje miejsce i znaczenie. Szkolna sala fitness stała się na chwilę miejscem, w
którym literatura mogła przemówić własnym, nieco ciemniejszym głosem. Powróciły duchy,
widma, motyw winy i kary, ale także pytania, których Mickiewicz nie pozwala zamknąć w
podręczniku. „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?” - słowa z II
części „Dziadów” okazały się nie tylko przywołaniem atmosfery dawnego obrzędu, lecz także
znakomitą metaforą spotkania z romantyzmem: wejścia w świat, w którym odpowiedzi nigdy
nie są tak oczywiste, jak chciałaby tego szkolna definicja.


    III część „Dziadów” odsłoniła z kolei swoją najbardziej przejmującą warstwę- dramat
człowieka uwikłanego w historię, samotność i odpowiedzialność za innych. W słowach
Konrada: „Nazywam się Milijon- bo za milijony kocham i cierpię katusze” romantyczny
patos przestał być jedynie literacką konwencją. Stał się pytaniem o granice poświęcenia, o
cenę wolności i o to, jak daleko może sięgać odpowiedzialność jednostki, która próbuje
przemówić w imieniu wspólnoty.

    Spotkanie przyjęło formę literackiej potyczki, ale jego sens wykraczał daleko poza
konkursową rywalizację. Czytanie fragmentów dramatu, zagadki, zadania, materiały filmowe
i pytania wymagające nie tylko znajomości tekstu, lecz także interpretacyjnej czujności
sprawiły, że młodzi odbiorcy zostali zaproszeni do czegoś więcej niż odtworzenia treści
lektury. Do rozmowy z tekstem.

 

    Na pochwałę zasługują czytający, którzy podjęli trud zmierzenia się z językiem
Mickiewicza- wymagającym, rytmicznym, niekiedy patetycznym, a przecież wciąż zdolnym
do poruszenia współczesnego odbiorcy. Niełatwo czytać publicznie, zwłaszcza literaturę
romantyczną. Na osobne słowa uznania zasługują Pani Maria Słodka, Pani Aneta Dobrzyńska
i Pani Jagoda Rycharska, które przygotowały i przeprowadziły wydarzenie. Trudno o bardziej
naturalne i zarazem symboliczne połączenie: polonistyczna wiedza, wrażliwość na słowo i
biblioteczna troska o to, by książka nie była jedynie przedmiotem na półce, lecz przestrzenią
spotkania. Dzięki ich pomysłowości „Dziady” otrzymały nie tylko głos, ale również miejsce,
atmosferę i dramaturgię. Starannie przygotowany scenariusz, dobór fragmentów, czytania,
materiały filmowe, zadania i przemyślana scenografia stworzyły wydarzenie, w którym
literatura została potraktowana nie jako szkolny obowiązek, lecz jako żywa forma obcowania
z kulturą.

   Finał Narodowego Czytania nie zakończył się jednak wraz z ostatnim zdaniem
scenariusza. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi podczas obchodów Dnia Edukacji Narodowej,
kiedy poznamy laureatów literackiej potyczki.

    Pamiętajmy, że wielka literatura starzeje się dopiero wtedy, gdy przestajemy jej
słuchać.

Wróć